Mówimy oczywiście o epoce w której co prawda były walkmany i nawet byłam szczęśliwą posiadaczką takowego, ale na rower wsiadałam z własnym wbudowanym w głowie radiem. Podobnie jak w Czechowicach czy na wycieczce nie słuchałam tej piosenki bezpośrednio tylko myślałam o nich. Na rowerze za to spokojnie mogłam sobie śpiewać bo wiedziałam, że i tak nikt nie usłyszy.
Czasami piosenki łączą się nie z miejscami a z książkami czy grami. Pojedynek Achai z Virionem zawsze dla mnie będzie się odbywał przy dźwiękach Jaktens Tid (Finntroll, a Lara z II części Tomb Raider podczas epizodu w domu będzie robić skoki przy Ennio Morricone .
Co do książek to czytając je po wielokroć, co w moim przypadku jest normą przypominam sobie miejsca gdzie poprzednio czytałam tą scenę. Czekając na kogoś, jadąc w 709, na korytarzu w LO, leżąc w pokoju na łóżku. Przypominam sobie swoje lęki, radości czy ludzi. Podobnie jak z sierpiową nocą, o której pisałam poniżej.
Zostawiam was z waszymi piosenkami z dzieciństwa, które niosą wam poczucie beztroski, radości i miejsc, które dziś istnieją tylko w waszej pamięci. Nie zapomnijmy o nich.
1 komentarz:
trzeba o takich piosenkach pamiętać bo mogą być jedynym wspomnieniem dzieciństwa.
ps. ;*;*;*;*;*
Prześlij komentarz