poniedziałek, 20 października 2008

Trudne rozmowy są po to by czasem przejrzeć na oczy. Kogo ja próbuję oszukać?

Trzask. Suchy dźwięk uderzenia uzbrojonej dłoni w policzek. Krew powoli spływająca po oliwkowej skórze.
-Otrząśnij się głupia! Zapomniałaś oblicza swojego ojca. My o tobie NIE ZAPOMNIELIŚMY.
Nie kulę się. Wiem, że mają rację. Jeszcze jeden cios. Lekkie uderzenie w skroń – dla otrzeźwienia.
-Tak wiem.... –zaczęłam nieśmiało.
-Nic nie wiesz. Wszystko straciłaś. Żyjesz złudzeniami. Życie jest walką. Zawsze było i nie przestanie być, nawet jeśli udasz, że tego nie zauważasz.
Wskazali na miecz. Bezdennie czarne oczy, płonące zimnym blaskiem.
-Teraz zaśniesz. Ścieżka cierpienia przypomni Ci twoje imię.
Głuchy jęk wydobywający się z moich ust. Rzeka ognia drążąca każdą z żył. Metronom serca ciężko wybijający kolejne uderzenia. Ciemność....

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Wiesz co... nie lubię jak masz rację i wiesz co w głębi duszy czuję.. znów trafiłaś

Ethelen pisze...

Nie miałam zamiaru trafić :) Po prostu chyba nam się nastroje zbiegły :)