niedziela, 19 października 2008

Jeszcze kilka myśli przed snem

Taką mieszankę bezgranicznego szczęścia i bezdennej rozpaczy, euforii i żalu, nadziei i poczucia końca wszechrzeczy przeplatających się w jednej sekundzie to tylko życie potrafi mi zaserwować. Lecę do niebios, które są piekłem, spadam do czuleści, które okazują się być rajem. Życie... ;)

P.S. Ostatnio zrobiłam się bardzo gorliwie wierząca. Wierzę, w to, że możecie osiągnąć swój kawałek szczęścia, spokoju, radości - tego czego potrzebujecie. Dzisiejszy bardzo długi dzień (a właściwie dwa dni) pozmieniały mnóstwo. Czy na lepsze? Ja wierzę, że tak. Hyvaa yota kochani!

P.S.(2) Kawałek który na mnie zrobił niesamowite wrażenie swoją prawdziwością:

'Nie zna się zasad gry, a jednak się gra. Tak osiągnie się mądrość, której nie osiągnie się w żaden inny sposób. Rodzimy się - nie wiemy po co. Dorastamy - nie wiemy do czego. Żyjemy - nie wiemy dla czego. Umieramy - nie wiemy w co. Szachy mają reguły, zimucha ma reguły, nawet dworskie intrygi rządzą się swoimi zasadami - a jakie są prawidła życia? Kto w nim wygrywa, kto przegrywa, jakie są kryterja zwycięstwa i klęski? Nóż służy do krojenia, zegar - do odmierzania czasu, pociąg - do przewożenia towarów i pasażerów; do czego służy człowiek? Nie zna się zasad gry, a jednak się gra. Wszystkie inne gry stanowią wobec niej dziecinne uproszczenia na granicy oszustwa, ogłupiające ćwiczenia w mechanicznej sprawności rozumu. A to jest gra prawdziwa. Jej reguły pozostają nieznane - można o nich wnioskować jedynie z samego gry przebiegu, tylko tak się przejawiają, w naszych własnych posunięciach. Nie ma sędziego. Przegrywasz, wygrywasz - ale dlaczego i skąd ta pewność, nie potrafisz wyrazić w żadnym języku międzyludzkim. (...) Nie zna się zasad gry a jednak gra' Dukaj - Lód

Dukaj ma rację. Każdego dnia stajemy do gry i nie wiemy czy wygramy czy nie - tu nie ma logicznych zasad. A jednak - warto grać.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

heh... jakoś mnie MARTUCHNA nie przekonuje to granie o nic....