poniedziałek, 27 października 2008

Po nocnej rozmowie z dawno nie widzianym bratem w nienawiści

Uderzam głową w ścianę. Raz po raz czekajając aż ból zagłuszy myśli. Czy ja zawsze muszę wszystko rozchrzanić w drobny mak? Miała kobieta rację - zły człowiek ze mnie, który nie jest wstanie nic dostrzec poza czubkiem własnego nosa. Jeśli tak - ok, zatrzaskuję drzwi, zaciskam zęby, zamykam kłódki.
Mam dosyć podejmowania prób, które niczego nie są w stanie zmienić.

Blood upon the skyes
'Crying walks across the Land
Dark Spirits yet awakened
I feel that Something moves around
Eons in my veins
[Vader - Sword of the Witcher]

Vader i jego wiedźmińska piosenka. Witaj kochany death metalu, rozrywający żyły i nadający im nowy sens. Kielich ciemnej, gęstniejącej krwi z ciekawością obracany w dłoniach. Kilka kropel, które spadły na skórę znacząc ją brunatnymi pręgami. Ciekawość, nienawiść światła, dym papierosów. Przeszywająco lodowate usta pana Śmierci błądzące po szyi. Przytulam się do niego całym drżącym ciałem i wiem, że wszystko będzie dobrze.

GOD IS DEAD! DEAD! HALLELUYAH!!
GOD IS DEAD! DEAD! HALLELUYAH!
GOS IS DEAD! IS DEAD!!!
[Vader - Halleluyah]

Przez śmierć następuje odrodzenie wojownika. Przez cierpienie jego siła. Czysta, brutalna, nie skrępowana więzami cywilizacji. Składam Ci Panie pokłon każdego dnia swojego istnienia!

Call the god of Mars!!!
Wake up your hate and fury
I am raising flag of death
With the sign of victory(...)
This is the war
That you were asking for!!!
[Vader - This is the war]

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

puste są jakoś ostatnio te nasze dni