piątek, 26 września 2008

Trochę magii....

Żyjąc w ciemności jestem coraz bardziej zafascynowana światłem. Żyjąc za słowami siły, nieśmiało sięgam po delikatny płatek róży. Ten ostatni, ten, który przetrwał zimę. Boję się stracić, to na co z trudem pracowałam - lecz czym jest życie bez tego ryzyka? Powiedziałam dziś - nie ma fatum. Owszem istnieje Los, który podsuwa nam raz białe, raz czarne kartki, ale to ja zdecyduję, którą drogą podążę. Sama będę odpowiedzialna za jej skutki. Nikt nie urodził się ze skrzydłami anioła, nikt nie ma na duszy wyrytego znaku potępienia. Dać sobie szansę? Być może.
Na chwilę się zatrzymałam. Spojrzałam w dół, na przejeżdżające jasną wstęgą samochody. Pozwoliłam, by słodki zapach nocy otulił zmysły. Chciałam tą chwilę zatrzymać na wieczność. Tą magię. Tą pewność, że kiedy za kilka sekund się odwrócę, zobaczę roześmiane twarze.
Dziwne to szczęście bywa. Czasami czarną różę zastępuje mały polny kwiatek. Czasami można żyć - tak inaczej. Radość i uśmiech wśród trzepotu skrzydełek motyla, wśród tupotu kocich łapek - czy jeszcze jestem sobą?
Dziękuję. Pokazujecie mi inny świat. Odkrywanie go, to jak egzotyczna wyprawa na koniec świata.
W końcu nawet kaktusy zakwitają*.

*p.s. - dziś mój kaktus pierwszy raz od ponad 10 lat przebił się przez grube kolce i zakwitł wspaniałym białym kwiatem z żółto-różowymi żyłkami. Jutro lub w sobotę wrzucę jego zdjęcie ;) Magiczny wieczór...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

ehhhh:D dzisiejszy wieczór zaliczam do jednego z najbardziej udanych:) jesu jak się cieszę,że się w końcu odwazyłam:):) Dzieki jeszcze raz serdeczne za wsparcie:*:*:*:* i w ogóle to życzę Tobie i Twojemu kaktusowi wszystkiego najlepszego:D:D:D:*:*:*

Anonimowy pisze...

heh bo jedne wieczory są magiczne ana jedne brakuje już światła niesamowitośći