sobota, 7 czerwca 2008

As Darkness is my Light

Nocą unosi się zapach czarnego bzu. Tumani, szepce kilka słów. Śmieje się do mnie, a potem cichutko mówi – płacz. Poprzedniej nocy księżyc jak sierp, ściął kilka kłosów.
Zapach asfaltu parnego wieczoru. Wściekłe światła, strugi samochodów. Ostatni taniec, zgrzyt kłów dźwigu. Szum samolotu.

Najtrudniejsza część sesji już za mną. We wtorek egzamin z europeistyki, potem informatyka. Chwila wytchnienia. W ostatnim czasie znów moje zwoje były niemiłosiernie dręczone, nie tylko nauką ale tysiącem przemyśleń, na setkę tematów. Jednym zdaniem – czas na specjalność zakładu – słynnego „taśmociąga” Ethelen.

Ponoć piękno cieszy oczy. Ostatnio smucę oczy pięknem. Oglądam jedną anime za drugą. Potrzeba katharsis. Im bardziej piękne tym bardziej nierealne. Te smutne oczy. A moja kochana M., która mnie zaraziła miłością do tego nierzeczywistego żalu w poniedziałek znowu zapycha do chirurga przez ten wypadek. Trzymam kciuki. Będzie dobrze. Musi być dobrze, bo nie długo szalejemy.

Jakiś nieszczęśliwy ostatnio ten czas. Ciągle wokół ktoś cierpi i ogląda białe kitle. Niby człowiek osiągnął już prawie wszystko, a jednak, a może przez to jesteśmy coraz słabsi. Ja się do lekarza nie mam zamiaru wybrać. Po ostatniej wizycie i haśle „kawa nie” jakoś nie jestem pozytywnie nastrojona do tej instytucji. Tu browar, tam fajeczka (bardzo zdrowo przy mojej astmie), tu jakiś inny cichy zabójca. Niby mam kilka pragnień, ale na szczęście jestem w nich nie zależna i osiągnę je dzięki sobie. A jeśli się nie uda – pozostawię wokół czysty plac boju. Wejdę nie niego sama i sama z niego zejdę. Jeśli polegnę – bywa. Co to za różnica czy zginę w wypadku, czy ze starości. Każdego z nas to czeka. Ale ja nie mam zamiaru czekać na nią. Mam zamiar żyć jak chcę, a jeśli się nie uda – mam nadzieję, że wystarczy mi odwagi by powiedzieć stop.

„Screams for answers
Lost beyond control
And I
I try to find a reason
But here I am a hollow soul”

Nie będzie części dalszej. Miałam jeszcze kilka spraw do poruszenia ale zatraciłam się w wątku dekadentyzmu. Przy nucie Evergrey'a to niezbyt trudne.

P.S. Cholera chyba będę musiała znaleźć jakąś robotę.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Masz rację..szpital i lekarze wokół..
Masz rację to jest nieszczęśliwy czas, cały czas ktoś dostaję w dupę..
Masz rację wielu rzeczach masz rację..
Lubie z Tobą gadać bo mnie prostujesz na prostą.. i nie dajesz się zgubić w smuteczku...Masz rację...
wiele racji..jedna kobieta..

Martucha, dzięki ,że jesteś...(chociaż dla Ciebie może to nie wiele znaczyć)