
Jedna głupia wczorajsza rozmowa do rana. Głupia? Nie, chyba jednak nie. Znowu odżyła nadzieja i strach. Wymieszane w tej szaleńczej mieszance.
Znowu poczułam zimny wiatr smagający twarz od morza. Znowu słony oddech głębi tego co było, choć przede wszystkim tego co być mogło.
Cholera, po co ja się wdawałam w takie rozmowy. Zawsze po nich noszę kapelusz rozterek. Akurat teraz, kiedy mam sesję na głowie.
Dlaczego wtedy mogłam odejść? Odwrócić głowę i wiedzieć, że nigdy nie wrócę. Skąd miałam tą pewność? A wczoraj.... znowu zapach piasku unosił się w mojej głowie. Kilka spacerów i wiele łez.
Chciałam się pogrążyć do ostatniego uderzenia serca w żywiole wściekle bijącym o beton. Zielonymi strugami zachlapującymi bulwar. Potem była cisza. Spokój. Mocne postanowienie - nie pamiętam.
Trochę słów płynących światłowodami. Znowu morze się rozszalało. Dosyć.
1 komentarz:
koniczynka może nie,po prostu znudził mi się sablon,a lubię zieleń ;) Taka wiosenna ;D Chociaż teraz to na nieszczęście wiosna przeradza się w lato(niecierpie upału!!!).
Nie do końca rozumiem o co chodzi w notce, to zacytuję tylko "Serce ma swoją pamięć"...
Prześlij komentarz