Potem odpierdolenie się na gotkę - tzn. mimo skreconej kostki wbiłam się w swoje skórzane buty do kolan na 13cm obcasie (tak, jestem hardkorem), gotycka spodnice, bluzke i makijaż i poszłam powitać Pyśka po treningu. Przy okazji zaczepił nas wesoły pan Meksykanin, który polecił nam świetną knajpę w Warszawie. Pozdrowienia dla niego!
Sobota dla odmiany skończyła się napierdzielaniem w wesołe gry w macu na świetokrzyskiej, a dalej odwiedzeniem pikniku z okazji dnia wojska polskiego. Było prawie tak wesoło jak na jarmarku w pomorskim mieście. Przy okazji okazało się, że można sobie w szachy pograć, więc z Kacprem skorzystaliśmy. Raz wygrałam, raz przegrałam, walka była wyrównana. Tak wiem, troche mało romantyczna randka - wspólne nawalanie na komputerze, a potem rozgrywka w szachy na świeżym powietrzu. Ale nikt nie mówił, że jestem normalna :)
W domu największym osiągnięciem weekendu było przejście kampanii ludzi i nieumarłych w Warcraft III Regin of Chaos, ponieważ przypomniało mi się że mam taką grę :D Jak skończę z RoCh to przenoszę się na Frozen Throne :D Kocham tą grę prawie jak Diablo II :D
Dziś z Wiolą i Kacperem byliśmy na kręglach :) Barku nie czuję, no ale kto mi kazał grać kulą 15,13 i 11 :P Chyba Hard Gay :P Potem spacer po ogrodach Biblioteki Uniwerku, znajdujących się na dachu budynku, skąd podziwiać można było panoramę stolicy. No i wspólne zamulanie nad Wisłą. Ulubione miejsce moje i przyjezdnych Kaszubów :) Ostatnio siedziałam tam z Alą i paliłyśmy pink elephanty i djarumy specjale, co skończyło się w moim wypadku wypaleniem koło 7 fajek odpalanych jedna od drugiej. Jako że na co dzień prawie nie palę to strułam się :/ Ale wypad z Alą to było coś. Nie to samo co prawda co chlanie z Martynem i wpierdalanie fińskich bułek - do tego tylko wypad do baru u Kasi może się równać. Ale też nieźle :)
Co do flachy spod pachy to jeśli ktoś takową posiada - chętnie przygarnę.
Na deser upolowane dziś dwa przejawy warszawskiej twórczości namurnej - mówią same za siebie :) Ryba pochodzi ze stacji metra Wilanowska, Śwink z ulicy Dobrej na wysokości skrzyowania z Tamką :)

2 komentarze:
O bejbe, te foty mnie rozpierdzielają za każdym razem, gdy na nie patrzę :D poza tym mam w domu flachę spod pachy, a właściwie pewien balsam... ;P Dzwoniłam do Kaśki, mówiła, że już wypucowała nasze ulubione miejsce i że nauczyła się specjalnie dla nas drinka "Go to hell". Wraz z hranolkami będzie stanowiło niezapomnianą kompozycję smakową :D
ja grałam 8 i wygrałam;P:)
a ryba dupa jest zabójcza:D:D:D:P
Prześlij komentarz