Ave Szatanie!
Co tam u mnie? sesja. seeeeesja. sesja. Kuję po 16-18 godzin dziennie. Mózg się lansuje. Komórkę mam ochotę wyłączyć, albo wyrzucić. Kilkanaście esów dziennie z pytaniami czy mam notatki. A jak nie zgraja pasożytów to kolega K. Kilka esów na dzień z pytaniem co robię. Trudno się domyślić, jak na każdy mu odpisuje ze jestem zajeta bo się uczę, albo mam 20 minut przerwy, żeby sprawdzić pocztę, grono i właczyc yt.
Kurde czy niektórzy ludzie nie mogą zrozumieć, że to, że nie poświęcam im codziennie określonej ilości czasu nie oznacza, że coś jest nie tak? Dzięki Ci Martyn, za to jaka jesteś :) 2-3 rozmowy w tygodniu, parę esów na tydzień, od czasu do czasu list. I co? Wcale żadna z nas nie ma poczucia bycia odrzuconą, obie uważamy się za najlepsze przyjaciółki. Ale do K. to nie dociera. Skoro nie jestem w stanie tego mu wyjaśnić, to czekam aż sam do tego dojdzie. Mam nadzieję...
Co jeszcze? ZA MIESIĄC MOR!!!30 tysięcy schlanych metali, darcie twarzy ze sceny przez 12 godzin, kolejki do alberta i pod prysznic.
Oł jeeee!
I jeszcze... kwiat czerwieni pośród szarości betonu. Kropla krwi.
1 komentarz:
no wlaśnie :-) ja mam tak samo z moimi znajomymi (tymi starymi znajomymi dobrymi z liceum którzy pozostali nawet po skończeniu szkoły). Jak mamy czas, to piszemy smsy/na gg/majle/się spotykamy, jak nie mamy czasu bo kujemy, to nie ma od razu głupich awantur typu 'ojena ona nie pisze to sie obraziła'. No i chyba na tym polegają takie prawdziwe,dojrzałe przyjaźnie. Że nikt sie nie obraża,nie czuje sie odrzuconym po paru dniach 'nie-pisania,nie-mówienia', że po prostu wiadomo że ten ktoś jest i nigdzie sie nie wybiera.
u mnie też teraz sesyjnie.. w śr pierwsze zaliczenia- z fonetyki i metodyki.. uhhhh.. ;// a potem tylko gorzej xD ale damy rade!! idą wakacje!! idzie przyszłość! nowe czasy! xDD (schiza wieczorna..).
pozdrawiam!! :) =]
Prześlij komentarz