niedziela, 14 grudnia 2008

Mętlik w głowie. Straszny mętlik.

Jedna wiadomość: i know that distance between us is so much but as i said before i'll be always your friend and of course, if the destiny will give me the opportunity to be more than tha, i'll chatch that chance immediately.
I odpowiedź: i think it's impossible. But i also know that sometimes impossible is nothing
Potem jedna ballada z dedykacją:
I jej słowa:
I just can’t let it die
Cause her heart’s just like mine
And she holds her pain inside(...)
So if she’s somewhere near me
I hope to God she hears me
There’s no one else could ever make me feel
I’m so alive
I hoped she’d never leave me
Please God you must believe me
I’ve searched the universe and found myself
Within’ her eyes'


Kiepsko to widzę... Słucham Sonaty na uspokojenie... Co innego domyślać się, a co innego jak to nagle człowiekowi na łeb spada...

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

o kurka wodna..

Anonimowy pisze...

Kochanie witaj w świecie:D

Ethelen pisze...

Bardzo śmieszne. Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat - ja wysiadam.
Najgorzej kiedy się we mnie wpatruje tymi swoimi wielkimi brązowymi oczami - wtedy motylki robią sobie u mnie w brzuchu pogo połączone z ostrą popijawą i glanowaniem wszystkiego dookoła.
Ja nie chcę! Niech mi to przejdzie! Już raz się tego pozbyłam. Więc może się uda i drugi....

Anonimowy pisze...

Kochanie ten świat Cię już połknął.
Byle poknął ten dobry świat a nie świat złudzeń.. Tego Ci życzę.
Na pewno nie ułatwię Ci zastopowania świata. On sam się kiedyś zatrzymuje