sobota, 13 września 2008

Notka agitacyjno-społeczno-ekonomiczna.

Jako że dawno nie pisałam już żadnej notki edukacyjnej doszłam do wniosku, że mój rozwój się powolutku hamuje i postanowiłam to bezzwłocznie naprawić.
Cóż więc przykuło moją uwagę ostatnio? Mimo, że od wiadomości jestem odcięta przez pracę i tyle tylko co przy nakładaniu porannego makijażu liznę 15-20 minut na tvn24 kilka spraw mnie zdecydowanie poruszyło.
Dziś wszystkie media odtrąbiły przełom w stosunkach polsko-rosyjskich. Wizyta Ławrowa, rzekome rozluźnienie na Białorusi miałby być przejawem nowej pozycji Polski. Rosja ma ponoć rozmawiać z Polską nie jak ze zbuntowaną częścią dawnego imperium, ale jako szacownego partnera członka UE. Myślałam, że padnę! W ciągu kilku dni duetowi Putin&Miedwiediew najgroźniejszej i najbardziej głodnej wpływów władzy w Rosji po zmianach roku 1991 nagle się odwidziało. Najbardziej wkurzyła mnie opinia, którą dziennikarz Horyzontu tvn24 forsował pytając czy Polska teraz powinna się opowiedzieć za Białorusią i Ukrainą czy zgodzić się na rosyjską strefę wpływów do Bugu. Czy ten kraj już nie pamięta kim był? Wiecznie lamentuje, jaka go krzywda spotkała, że na 60 lat wpadł pod panowanie Kraju Rad, jak niesprawiedliwa była żelazna kurtyna, a teraz z chęcią dokonuje podziału Zachód (My)->Bug<-Wschód (Oni). My i Oni. A czymże to do cholery jest jak nie kolejnym podziałem? No tak, tym razem stoimy po tej lepszej stronie muru. Tylko jak długo?
Czytam jeszcze raz co napisałam i widzę że Tyrtajos mógłby być ze mnie dumy – piękna zachęta do walki z Rosją. Bzdura. Nie ma nic głupszego niż prowokować Rosję do mniej czy bardziej otwartego konfliktu. Nawet jeśli miałby się on odbywać na płaszczyznie ekonomicznej czy politycznej. Tylko aż nie chce mi się wierzyć w tą naiwność. Półtora miesiąca temu Rosja pokazuje miażdżącą siłę sięgając po Osetię, a dziś z pokorą zezwala na zmianę pozycji w relacjach międzynarodowych? Na demokratyzację Białorusi? Śmieszne.
Martwi mnie jedno. Te zmiany dzieją się za szybko. Coś tu śmierdzi... Coś tu cholernie śmiedzi...

P.S. A co u mnie?
1.W pracy – umieram.
2.Na dokładkę w domu weszłam w gigantyczny konflikt, na skalę, jaka nigdy w dotychczasowym życiu się nie pojawiła. Nie o coś konkretnego ale o miliardy pierdół dziennie, które zawsze były codziennością, a nie powodem do kłótni czy szyderstw w moją stronę. Szukam okazji by uciekać z domu, bo to jedyna rzecz na którą mam ochotę wracając po 20-tej z pracy. Z dnia na dzień przekonuję się, że nie wytrzymam kolejnego dnia.
3.Od 2 października będę chodzić na kurs fińskiego :D
4.Nie mam znowu dnia wolnego na uczelni :(
5.Jutro nareszcie szykuje się dzień, który pozwoli mi się oderwać od rzeczywistości. Już nie mogę się jutra doczekać :)

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Taa, Rosja... Nasza polonistka w sprawie powstań zawsze mawiała "A wystarczyło tylko popatrzeć na globus, za co się zabieramy". Prowokować nie należy, ale i ustępować też nie. Rosja nie zasłużyła sobie na zaufanie. A media? Ostatnimi czasy tak mieszają, że chyba sami już nie wiedzą, co aktualnie jest "prawdą".

Anonimowy pisze...

Hej Kochana! Myślałam, że już całkiem zniknęłaś. Piszesz w innym miejscu czy zrezygnowałaś?
Cieszę się, że się odezwałaś :))

Anonimowy pisze...

die sehr gute Phrase cialis bestellen cialis [url=http//t7-isis.org]viagra kaufen[/url]