wtorek, 9 września 2008

I'm falling in despair and my candle metls away.

Nie wierz.
Nie szukaj.
Nie myśl.
Wieczne zatracenie. W mroku nocy tysiące skrzydeł biją o betonowe ściany umysłu. Trzepoczą szybko, byle szybciej. Uderzać głową aż do utraty przytomności. A potem? Sen, brat śmierci.


P.S. Jutro znów wtłoczę na usta uśmiech i pozwolę by blask pojawił się w oczach. Ale dziś pozwólcie wyć do utraty łez z bratem księżycem. Razem tak chłodni, wyważeni, udający obojętność i płaczący w milczeniu.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

nie zawsze łatwo się śmiać..
Płacz Kochana, jesli to pomoże.