sobota, 30 sierpnia 2008

I'm the dust in the wind / I'm the star in the northern sky / I never stayed anywhere / I'm the wind in the trees / Would you wait for me forever?

Eh.... co tam? A wygląda na to, że moje południowe marzenia starły się z rzeczywistością. Kolega Atosa nie stanie nigdy koło mnie, a ja nigdy choć nie dotknę jego dłoni. Żal? Żal. Irracjonalne marzenia stały powoli dotarły do mojego ratio. I będę się uśmiechać. Za cholerę będę się uśmiechać, choćby nie wiem co. Mam po co. Nawet jeśli w środku szarpie mnie ból, który chciałoby się utopić w hektolitrach łez. Nawet jeśli.
Wiem, że powinnam potrafić złapać za czyjś rękaw i popłakać zmoczyć go swoim żalem. Ale nie potrafię. Nigdy nie potrafiłam. Może nie potrafię ufać ludziom do tego stopnia by obnażyć swoje emocje. Wiem, że są ludzie, którym mogę i powinnam. Ale nie potrafię. Czasami tak bardzo chciałabym być odrobinę prostsza. Zamiast pasji pogaństwa biegać na fitness, zamiast ukochanych książek zapychać po wyprzedażach, na pytanie o kto przewodniczy UE, zachichotać debilowi w twarz, który zadał mi to pytanie. Chyba nie potrafię.
Zaraz przyjdzie, zaraz za szklaną ścianą zobaczę jego twarz. Postaram się znaleźć jeden z najszerszych uśmiechów i powiedzieć 'buonasera mio amico' . Nauczyłam się śmiać. Szczerze z głębi serca. Dzielić się tą radością.
Potrzebuję red bulla z wódką. Słucham Stratovariusa 'Forever'.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Pierdolisz kochana

Anonimowy pisze...

Martucha do kurwy nędzy!!!!
Nigdy się nie zmieniaj!!! Kochamy Cię za to jaka jesteś. Że masz pasję , że czytasz knigi, ,że nas opierdolisz kiedy trzeba i to ,że i tak jesteś mimo ,że dajemy w kość.
Ty na wyprzedażach? Ale z nami , i to ,żeby pośmiać się z Barbie:D
Kochamy Cię pamiętaj nasza friend.
A to ,ze nigdy Go nie przytulisz.. Kochana wiem ,że to boli.. Rozumiem Cię..Wioluchna Cię rozumie..
Ale to z czasem mija.
Widzę ,ze chcesz być silna..kurcze jakbym siebie widziała , jako brunetkę:D
Kochanie nie chcesz płakać nie płacz, ale jebnij w coś tak żebyś poczuła ulgę:D
si...
Signiora jesteś z nas najsilniejsza, i dasz radę. A jak coś , to wiesz ,że są ludzie wokoł:P
A łatwo mówić ,śmiej się ,śmiej( cyt Goya), Dlatego nie mówię byś się śmiała na siłę. Po prostu bądź, a nie jesteś sama:D

Anonimowy pisze...

Martucha ja Cię doskonale rozumiem. Wiem co się czuje jak się rozmawia z kimś i ma się świadomość,że można nigdy tej osoby nie ujrzeć na żywo:( Nawet jesli pieprzy czasami takie głupoty,że mózg sie lasuje, ale to urok facetów:)
Niedługo zajęcia Martucha. Będzie tyle zajęć,że nie będziesz miałą czasu myśleć. I pamiętaj,że masz Nas. może to nie jest jakieś niewiadomo co, ale pamiętaj,że jakby co to wal śmiało. Ja czuje,że mogę się do Ciebie zwrócić o wszystko. Takich ludzi potrzeba w życiu. Nie uśmiechaj się jesli nie masz na to ochoty. Aniula ma racje. Walnij czymś w coś i rozładuj napięcie. Jesteś z nas najsilniejsza to prawda. Nigdy nie znałam tak silnej osoby. Sama jak wiesz mam z tym problem. Ale nie poddawaj się. Ja biorę z Ciebie przykład:):)

Ethelen pisze...

Dzięki dziewczyny. Kochane jesteście. I chociaż ryczę teraz pisząc te słowa, bo dzisiejszy dzień mnie dobił jeszcze bardziej, to wiecie, że jutro zobaczycie mnie uśmiechniętą.
Bo jestem silna.
Tylko wiecie co? Czasami nienawidzę siebie za tą siłę. Wiem, że czasem ludzie się mnie boją. Ale i tak najbardziej ze strachu przede mną sram po gaciach ja sama. Przed tą siłą właśnie.
Wiem, że nie mogę się poddać, bo wiem,że mam dla kogo walczyć. Tylko wybaczcie czasem, kiedy nie umiem sobie z tą walką poradzić.

Anonimowy pisze...

Dona Marta, jesteś silniejsza niż ktokolwiek z nas, wziąłem nawet Ciebie za przykład by się kierować by być silniejszym duchowo, ba natura mi nie pozwala. I Ania ma rację... Nie zmieniaj się ! Jesteś tą samą Martą która powie jedno zdanie po 'Łazarsku' a ja nie czaję ;P. Wypłakać się nam możesz, kiedy chcesz. Zawsze wysłuchamy, zawsze doradzimy. Taka rola przyjaciół,prawda ? ;)

Anonimowy pisze...

Witam po powrocie z wakacji... Czytam komentarze, Nena napisała o osobie, której można nigdy nie ujrzeć na żywo. Ja właśnie wracam od takiej osoby. 20 cudownych dni, warte kolejnych 300 czekania na następne spotkanie. Teraz wprawdzie tęsknota jest jeszcze silniejsza, ale tłumi ją nadzieja i radość oczekiwania. A wydawało się tak nierealne. Kilkaset kilometrów, w życiu nie widziane miejsca, obcy w praktyce ludzie... Nie ma rzeczy niemożliwych.
Mnie też czasem męczy świadomość świata. Mi by wystarczyło to, gdybym nie odbierała tak strasznie krzywdy innych, cierpień obcych ludzi. Ale nie chce się zmienić, choćby i to było dziecinne.
Każdy ma takie samo prawo do słabości, choćby się wydawało, że ta słabość niszczy wszystko, tak naprawde nic nie zmienia. Dobrze jest czasem popłakać.