wtorek, 17 czerwca 2008

Zutto

Czasami można pracować na 150% swoich możliwości. Czasami warto przekroczyć kila linii ograniczeń swojego organizmu by choć o jeden kroczek zbliżyć się do Marzenia. Potem – potem jest wielkie zmęczenie. Ale też radość.
Czasami by osiągnąć te 150% potrzeba ogromnej energii. Ponoć najlepiej pozytywnej. Ale na nią jest tylko jeden sposób – smutek, który przywraca równowagę.
Stąd pogrążona w dobrym, szczęśliwym smutku myślę o tym co było, co jest, a co może się wydarzyć. Na ustach igra blady uśmiech, a z kącika spływa jedna, samotna łza. Ocieram ją szybkim ruchem. Nie, moich łez nie ma. Ja... ja nie płaczę. Ja nie okazuję słabości. Żadnej.

Dzisiaj... Najpierw dwa złośliwce cały dzień chichotały ze mnie i mojego przegranego zakładu (stawką był cały dzień w spódnicy, a takowej na nogach nie miałam od zdaje się studniówki). Agh, złapałabym te dwie główeczki i zrobiła takiego czochrańca, że odechciałoby się na przyszłość.

Potem... Potem zmęczenie. Kilka anime. Dobrze uspokajają. Piękne swoim smutkiem. Pozwalają zwolnić obroty, a potem przenieść się w krainę marzeń. Jak dawno nie karmiłam swojego umysłu opowieściami. Nie warto ich zapisywać, bo umkną i znikną zanim złapię za komputer. Cicho szepczą do ucha i kują pancerz. Zbroję wojownika, który walczy dla idei samej walki. Stąd chyba sobie nigdy nie odpuszczam. O każdą pierdołę będę gryźć i warczeć do końca. Ale przy większych sprawach powodują, że nie ma dla mnie pojęcia „dosyć” i „stop”. Zutto...

Popołudniem spacer w ramach kontroli przegranego zakładu. Słów? Może kilka. Ważniejsze było milczenie. Dobrze jest mieć kogoś z kim można pomilczeć. Oczyścić umysł z rwącego potoku myśli i po prostu iść. Krok za krokiem.
Dziękuję.

Na koniec piosenka końcowa z Chobits. Tym razem, żaden metal, ba, nawet rock. Śliczna japońska ballada.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

od razu złośliwce...Pięknie wyglądałaś:D Oj Martucha , Martucha.
Wiem , i jestem z Ciebie dumna bo jesteś pracowita i mądra babeczka i świetna friend:D Ty wiesz o co mi chodzi:P
Gratluje sesji i szans na stypendium (juz tęsknię).
Co do radości i łez..
Potrzebne są.
Powiem Ci tyle ,że ja też wykułam swój pancerz i dziś przełamałam się i zrobiłam coś ważnego i coś czego się bałam. Wyrzuciłam coś z życia co zadawało ból. Tzn kogoś...
Jeszcze raz garty i piękna spodnica

Anonimowy pisze...

Każdy ma jakiegoś swojego szmergla, może być i nienawiść do części garderoby ;)
Openingi i endingi z anime, to muzyka, która łączy przedstawicieli wszystkich subkultur. "mizu no madoromi" i "lilium" (opening z Elfen Lied) zawsze chyba będą moimi ulubionymi.
Tak mi dzisiaj przyszło do głowy, że smutek to dużo mocniejsze słowo niż np. rozpacz czy depresja. Głębsze i bardziej szczere.