wtorek, 26 lutego 2008

bździągwa na przęśle

„Sweet home Alabama
Where the skies are so blue
Sweet home Alabama
Lord I’m coming up to you”

Jak zauważyłam część odwiedzających ten zakątek sieci z radością rzuciła się w wir „przyjaciołowania”. Wybaczcie, zachowam się egoistycznie i zamiast pisać o was napiszę o sobie. Ostatnie 6-7 miesięcy sporo zmieniło w moim życiu. Znowu dostałam od życia kopa głęboko w zad po 3 latach wytężonego wysiłku. Byłam wściekła na cały świat i cholernie zawiedziona. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dzięki wam – tym poznanym w wirtualnej pajęczynie, którzy tu zaglądacie, ale także tym, którzy nie mają pojęcia o tym miejscu, a bardzo mnie wspierali, kiedy tego potrzebowałam. Do tego dochodzi ciekawa grupka osobistości, które w rzeczywistym świecie wyciągają ze mnie tą część mojego jestestwa, o której myślałam że przestała istnieć.

Jak się zmieniłam? Chyba przestałam dzielić ludzi pod względem – on/ona jest z mojego mrocznego świata, jemu/jej można ufać. Pozostali są szarą masą poza moim kręgiem, niegodni zaufania. Oj, myliłam się i to bardzo. Dzięki, że pokazaliście mi też to kim jesteście – inny świat poprzez pokazanie własnego. Specjalne dzięki dla osoby, która choć tu nie zajrzy (a nawet jeśli to i tak nie zrozumie ze względów językowych J ) cierpliwie odpowiadała mi nawet na najbardziej pokręcone pytania dotyczące Finlandii. Dzięki niej chcę mieć marzenia o Suomi, ale co więcej wiem jak i chcę je realizować.

„Dance with me now,
Like never before
Cause we never know
About tomorrow”

Poczucie własnej wartości. Zabawna sprawa. Czasem ma się wrażenie, że można zrobić wszystko, a czasem, że jest się wrzodem na zadku świata. Chyba się zaczęłam otwierać, szeroko mówić co myślę, nawet jeśli wiem, że jest to głupie. Ale dziękuję wam za to, że chcę powiedzieć.

„Life is a piece of shit
When you look on it,(…)
So always look on the bright side of life”

A teraz do moich świrów kochanych:
Co wam będę mówić – UŚMIECH dla was (Paulino miałaś rację – uśmiech to potężna broń) a na poprawienie humoru „Biedronka” kabaretu Napad. (P.S. Kto chce być motylem?)


7 komentarzy:

Nena;] pisze...

Przyjaciele to ważna rzecz Martucha;] wiesz co ja bym bez nich zrobiła;/

Ethelen pisze...

Zostałabyś jednośladem?
Dobra tylko pytam :D

Nena;] pisze...

możliwe;P

Ethelen pisze...

Eh bez nich wszyscy wyglądalibyśmy jak dziwaczny koleś w pomarańczowym śpiworze w paski.

Anonimowy pisze...

Heh Martucha, ja bym chciał być tą biedronką bejbe, biedronk O, :)
Hm, spodobało mi się to stwierdzenie "jednoślad" wiesz, ciekawe czy na singla, można by mówić, że jest jednośladem:)) Ciekawe wyrażenie, głębokie takie:)

Anonimowy pisze...

Oj Martucha ,Martucha;D
My jesteśmy po to ,żeby świat był głupszy;p (śmieszniejszy)
wiem czasamie pierd...takie głupoty ale się śmiejemy i akceptujemy. Nawet jak czasami między nami coś nie wychodzi.

Widzisz , ciemny mrok jest bezpieczny, ale czasami nasze oczojebne światło tyż jest miłe;d
Wilkie pozdro for you;]
My dla Ciebie (zajebiozo glanowata) a Ty dla Nas;p;p

Anonimowy pisze...

:):):) dzięki za uśmiech :)
Hm... czyżbyś próbowała tej broni na kimś?;)
pozdrawiam serdecznie:)